o szyciu i innych rzeczach zajmujących mój "międzyczas"… :)
poniedziałek Sierpień 21st 2017

Uszyć każdy może – dowód numer 3

Dziś spódniczka:)

Podobno ładna :)))… (ja ją bardzo lubię i jest bardzo wygodna) a zadecydował o tym w dużej mierze przypadek… :)

Wykrój jak zwykle z papavero …

W jakimś sklepie z tkaninami dopadłam resztkę brązowej tkaninki – chyba bawełna z lajkrą bo rozciąga się całkiem, całkiem… śliczna i mięciutka….

…jak pomyślę jak ja się straszliwie nudziłam z mamą na zakupach jako dziecko, bo zawsze utknęła w jakimś sklepie z tkaninami albo pasmanterii…

ech… a teraz sama tak robię;)

Ale jak zwykle nie bez przygody!

Materiał z tak zwanej końcówki cechuje się tym, że jest go mało :) … ale przymierzyłam i stwierdziłam, że spokojnie na porządną spódniczkę wystarczy… owszem wystarczy ale….

…wykrój przewidywał karczek na całą długość obwodu (czyli przód i tył z jednego kawałka)!

Ile ja układałam ten wykrój na materiale… i układałam i za nic na świecie mi się wszystkie części nie chciały zmieścić!

Gdy już wszelkie próby zmieszczenia całego wykroju na materiale okazały się naiwnością uznałam, że jak nie tak to inaczej… wytnę karczek z innego materiału!

I tu zaczęła się zabawa – bo przecież materiał musi ładnie pasować – chciałam kontrastowy kolor skoro już muszę użyć innego materiału – i musi być choć troszkę podobny właściwościami do materiału głównego (chociażby podobnej grubości). Po długich poszukiwaniach odnalazłam swoją starą, czarną i długą do ziemi spódnicę, w której już od…. ho ho ho nie chodziłam :)

Wycięłam z niej karczek i całą resztę z mojego ślicznego brązu – troszkę obawiając się szycia i efektu – bo nie dość, że znowu papaverowe rogi… to jeszcze mój czarny karczek był z tkaninki zupełnie nierozciągliwej! ;(

Ale szyło się całkiem dobrze a materiały razem wyglądały bardzo dobrze ;)

A oto efekt zmagań szyciowych:

Prosta i bez podszewki – tył – widać rożki :)

A jak się później okazało – był to dopiero początek nowego życia mojej starej czarnej spódnicy…..

Komentuj