o szyciu i innych rzeczach zajmujących mój "międzyczas"… :)
czwartek Wrzesień 21st 2017

Wreszcie COŚ uszyłam! … coś to może za dużo powiedziane…

I’ve finnally wiped the dust from my sewing machine today. It  is all because  my son ask me to sew a baby carrier… or rather a teddy bear carrier :)

And he wanted to have it now. So what could I do? I sew a little teddy bear carrier for bigger teddy bear… very fast.

It is really good to sew somethig… even if sewing lasts  15 minutes. 

 

Wreszcie coś uszyłam… to COŚ ma jakieś 10 cm… ale istotne jest to, że musiałam odkurzyć maszynę! :)

Miś Uszatek potrzebował nosidła dla swojego synka – małego misia Uszatka :)
Tylko dziecko jest w stanie myśleć w ten sposób… ale zostałam pogoniona i przywołana do porządku między pudłami, sprzątaniem segregowaniem czego by się tu jeszcze pozbyć…
Więc ma – duży miś może już swobodnie spacerować z małym nie obciążając zanadto rąk… :)

Wielki upał… nawet misie chyba nie powinny wychodzić bez kremu i kapelusza :)

Och jak gorąco iść czy nie iść…. nie ma wyjścia trzeba się ruszyć.

Jak widać moje dzisiejsze dzieło posiada wszelkie możliwości noszenia – przodem tyłem itd :)

Pozdrawiam!

nos min

Komentarze czytelników

2 komentarzy do “Wreszcie COŚ uszyłam! … coś to może za dużo powiedziane…”

  1. ~Iwona pisze:

    Nosidełko jest świetne! Ale Miś Uszatek i jego synek są po prostu cudowni! ;-)

Komentuj