o szyciu i innych rzeczach zajmujących mój "międzyczas"… :)
czwartek Sierpień 24th 2017

Plecak część 1 – czyli jak wymyślić coś co już dawno wymyślono ;)

 

Plecak się sprawdza – więc dziś tajemnice produkcji :)

Moje wieczorno-nocne i weekendowe prace ciągnęły się długo, bo sama chciałam plecak wymyślić, zrobić wykrój, a potem wykombinować wszystkie kieszonki, zamki i wzmocnienia. I szelki… z szelkami było chyba najwięcej zachodu….

Na razie pokażę jak to wyglądało od strony początku – pomysłu, rozrysowania i wyprodukowania wykroju. Może komuś się przyda, bo nie znalazłam zbyt wiele takich informacji.

Najpierw musiałam ustalić jaki ma mieć kształt i wielkość.

Ze względu na niestandardowy kształt musiałam narysować jak będą wyglądać poszczególne części tak by je potem zmierzyć i przenieść na papier by zrobić wykrój. Tu musimy wiedzieć czy nasze wymiary są już z dodatkami na szwy czy trzeba je dopiero wszędzie dodać.

Dodatkowo jeszcze chciałam przód podzielić na kilka elementów – bo plecak miał być z jeansu z wstawkami z fioletowej obiciówki. To już było proste – możemy tu podzielić kształt dowolnie – musimy pamiętać tylko, że w miejscach przecięć będziemy łączyć materiały – więc musimy dodać na szwy z obu stron.

Wycinanki – czyli wykrój – tu już w większości wynika z wymiarów plecaka – polecam patent na mierzenie zaokrąglonego boku sznurkiem… a mój rysunek przydał się do liczenia części żeby nie zapomnieć o żadnym boku…

Całość przygotowań trwała chyba dłużej niż samo szycie. Zwłaszcza, że jeszcze przede mną była podszewka – w większości wycinana tak samo jak wierzch – ale trzeba było dodać  w niej różne kieszonki. Tu przód przed zszyciem, a tu po…

Ciąg dalszy nastąpi… :)

PS. Piniata będzie jak naprawię komputer i uda mi się wrzucić zdjęcia…

Pozdrawiam,

IMG_5639

Komentarze czytelników

2 komentarzy do “Plecak część 1 – czyli jak wymyślić coś co już dawno wymyślono ;)”

  1. ~Andrzej pisze:

    PO PO nawet POżaru nie ma czym gasić… http://www.almoc.pl/img.php?id=2896

    • noaga pisze:

      Ponieważ ten komentarz zapewne zaplątał się ze świata równoległego, w którym piszę bloga co najmniej politycznego… to niech zostanie…

Komentuj