o szyciu i innych rzeczach zajmujących mój "międzyczas"… :)
poniedziałek Październik 23rd 2017

Maszynę widuję w drodze do kuchni…

Nie po drodze mi ostatnio z maszyną, tzn po drodze do kuchni ją mijam :)

Głowę zaprzątniętą mam wiosennymi porządkami i zieleniną, dietą cud, szkołą (nie moją oczywiście tylko dzieci) i jeszcze kilkoma rzeczami… a nawet ostatnio budową miasta i sadzeniem kukurydzy…

A kiedy już miałam zostać Bobem budowniczym, spakować wszystkie szmatki i wystawić na aukcji – przypomniałam sobie, że obiecałam coś kilku osobom. Wysprzątałam biurko i zaczęłam wycinać i podklejać wczoraj to i owo… jesz szansa, że coś uszyję.
Wcześniej próbowałam przywołać wenę ale zabrałam się do tego inaczej. Wyjęłam w końcu zakupione już jakiś czas temu farby do tkanin i namalowałam koszulkę.

Potrzeba prezentu matką wynalazku i nauki!

Oczywiście najpierw musiałam przygotować szablony…

IMG_7395

Najpierw testy na mojej starej koszulce, i dobrze, bo wzór wyszedł za duży a koszulka przyciasna i nie wygląda dobrze jak rozciąga się na biuście :)

Zresztą obycie się z farbą było przydatne bo tej właściwej już nie poplamiłam… i zmieniłam wzór na bardziej męski…

IMG_7399

Właściwa koszulka wyszła już całkiem dobrze.

Kto zna Usagiego?

IMG_7401

Mam jeszcze do malowania dwie koszulki dzieci, ale mają takie pomysły, że nie wiem czy podołam! Ale na pewno jeszcze coś zmaluję…

Pozdrawiam!

Komentarze czytelników

2 komentarzy do “Maszynę widuję w drodze do kuchni…”

  1. ~Magda pisze:

    No tak, wiosna to potrafi wywrócić wszystko do góry nogami ;) Intryguje mnie to malowanie na koszulkach, nie wiem czy kiedyś nie spróbuję…
    Usagiego nie znam, ale podoba mi się ten koleś :D

    • noaga pisze:

      Malowanie polecam.. chociaż coś więcej będę mogła dodać po praniu :)
      A Usagi to komiks, który w fajny bajkowy sposób wprowadza w świat japońskich legend nawet ja czytam :)

Komentuj