o szyciu i innych rzeczach zajmujących mój "międzyczas"… :)
piątek Wrzesień 22nd 2017

Bajki o niby-szyciu i inne baśnie niestarej baby…

Blog upomniał mnie, że od trzech miesięcy nic nie pisałam… ale to nie możliwe żeby tak długo przecież!

A ja w prawie każdej wolnej chwili znów wracam do świata Dysku i świat szycia został gdzieś daleko, jestem znowu przekonana, że świat jest jednak płaski.

Chociaż zaczęłam nawet szyć sukienkę (chyba już miesiąc temu…) ale jak się wytnie o rozmiar za duży wykrój, a materiał to całkiem nieźle rozciągający się dżersej… sami wiecie co się wydarza. Leży znaczy się i kwiczy (głownie ten kwiczy co się w to ubrał po sfastrygowaniu i widzi  te centymetry wszędzie zwisające, aż żałuję że nie zrobiłam zdjęcia – byłaby przyzwoita przestroga dla ludzkości „naddającej na wszelki wypadek trochę tam i nieco tutaj”).

Ale co? Ja nic nie robię???

Naprawiłam niejedne spodnie, urwany wieszaczek czy podszewkę… a na bal karnawałowy stworzyliśmy prawdziwego Lorda Vader-a Homade Version prawie Deluxe! Groźniejszy niż oryginalny (szczególnie dla ścian i brata)!

A potem uszyłam kolejną śniadaniówkę – tym razem czerwoną na specjalnie zamówienie pierwszoklasisty, który wie dokładnie czego chce!

To już prawie można uznać za szycie – chociaż odtwórcze, z tego samego wypróbowanego wzoru co tutaj…

Ale całkiem ciekawa wyszła w tej czerwieni, mimo moich idiotycznych wątpliwości czy chłopiec może do szkoły takie dzikie kolory nosić! Po prostu starszy musi mieć wszystko czarne lub granatowe i jeszcze się nie przyzwyczaiłam do radosnych barw…

Ale te wszystkie problemy to pewnie ze starości… bo ostatnio jak poszłam do pewnego sklepu z kosmetykami bez makijażu (tzn. ja byłam bez makijażu nie kosmetyki), to pani sprzedawczyni popatrzyła i wrzuciła mi dużo próbek kremów na zmarszczki po 40-stce (a jeszcze tak dużo mi brakuje do! och!) – co skłoniło mnie do ponurych myśli, że wkroczyłam w ten etap życia w którym wychodzenie z domu bez przyzwoitego makijażu jest po prostu niegrzeczne…

Tym uroczym akcentem zakończę ten i tak za długi wpis o niczym.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich (jeśli ktoś taki istnieje), którzy bili bardziej wytrwali ode mnie i zdarzyło im się tu zaglądać mimo codziennego zabiegania i innych przeciwności losu :)

 

IMG_9703

Komentuj