o szyciu i innych rzeczach zajmujących mój "międzyczas"… :)
poniedziałek Październik 23rd 2017

Całkiem nowa sukienka z zupełnie nienowej Burdy.

Wakacje i przyjemne wyjazdy jakoś zawsze za szybko mijają…

Ale gdzieś między gorączką wakacyjnych wyjadów, urlopów i pracy trafiła mi się szybka potrzeba uszycia sukienki.

Strategiczne pytanie: „czy ty masz w czym tam iśc?” uruchomiło magiczną maszynę losującą.

Przerzuciłam na szybko stos burd i kolejny stos materiałów (bo mimo, że ostanio nic nie szyłam, to na wakacjach udało mi się zwiedzić kilka sklepików z tkaninani z oczywistym rezultatem) i wybrałam świeżą satynę z jakąś domieszką (kupioną, bo taka ładna nada się kiedyś na jakąś sukienkę może…) i wykrój, który mi do niej pasował.

Ze zdzwieniem stwierdziłam, że już wykrój jest już przygotowany (statystycznie szansa jedna na tysiąc patrząc na ilość gazet i ile z nich szszyłam…) i mogę zabierać się za krojenie ale wzór materiału był na tale dziwny, że musiałam nieco pokombinować przez co przód i tył wyglądają trochę jak z dwóch różych sukienek.

Wykrój z Burdy 10/2015 111B o ten!

Przód ze względu na wzór wycinałam ze skosu.

A tył musiałam dopasować z prostego żeby jakoś złożyć wzór.

Z przodu woda – ale wykrój przechodzi paskami do tyłu gdzie jest to listwa do dekoltu z tyłu.

Całkiem ciekawy wykrój.

Materiał jest lżejszy niż ten w Burdzie, więc naczej się układa, zrobiłam trochę mniej dopasowaną i niepotrzebowałam zamka. Ale materiał okazał się na tele delikatny, że przy podszywaniu ręcznym rękawków i dołu sukienki myslałam dużo o nieskończoności…

Mimo wszystko udało mi się skończyć sukienkę, a nawet zdążyłam tuż przed ostatnią turą urlopu uszyć coś jeszcze!

Jest nadzieja, że jakoś wrócę do szycia bo kuszą mnie śliczne nowe tkaniny na bluzeczki.

Tak, już myślę o nowym aparacie fotograficznym… co oznacza, że może już za rok, za dwa…

Pozdrawiam jeszcze wakacyjnie choć jesiennie.

Bez tytułu

Komentuj